poniedziałek, 9 września 2013

Jaskinia Chauveta


Oglądałam ostatni film, tylko fragment "Jaskinia zapomnianych snów".. Uwiecznione na nierównych ścianach jaskiń rysowane linią głowy zwierząt, precyzyjnie, z dążeniem do jak najbardziej trafnego uchwycenia podobieństwa, enigmatyczne, piękne.. A dwa tygodnie wcześniej widziałam obrazy Marka Rothko. Jeden zrobił na mnie niesamowite wrażenie i pozostał przed moimi oczami. Czarny jednak nie płaski, wciągający, hipnotyzujący. Zupełnie inne dzieła, punkt wyjścia i punkt dojścia, od figuracji do jej braku, a dreszcz piękna ten sam, ta sama ekscytacja. Jak to możliwe?