poniedziałek, 9 września 2013

Jaskinia Chauveta


Oglądałam ostatni film, tylko fragment "Jaskinia zapomnianych snów".. Uwiecznione na nierównych ścianach jaskiń rysowane linią głowy zwierząt, precyzyjnie, z dążeniem do jak najbardziej trafnego uchwycenia podobieństwa, enigmatyczne, piękne.. A dwa tygodnie wcześniej widziałam obrazy Marka Rothko. Jeden zrobił na mnie niesamowite wrażenie i pozostał przed moimi oczami. Czarny jednak nie płaski, wciągający, hipnotyzujący. Zupełnie inne dzieła, punkt wyjścia i punkt dojścia, od figuracji do jej braku, a dreszcz piękna ten sam, ta sama ekscytacja. Jak to możliwe?

czwartek, 22 sierpnia 2013

Na progu

Nowy dzień..Otwieram oczy i stoję na progu...Zaraz, zaraz... Kim jestem? Gdzie jestem? w którym momencie życia jestem? Co było wczoraj? Aha..już wiem...definiuję... przypominam sobie... Nastrój, buduje się nastrój... Ach tak, wczoraj myślałam,że dam radę.. że nowe..ale dziś mam już więcej wątpliwości...trudniej radość utrzymać.. Pogoda inna, inne samopoczucie fizyczne, inny start... Ale to nic, dalej i dalej... Nowy próg... nowe doświadczenia, nowe definicje.. Życie jest zaskakujące. To, co wydawało np.się problemem rok temu, zniknęło, a przecież poświęciłam temu czemuś emocje, łzy... a tego nie ma. NIE MA. Cudownie! Perspektywa czasu. Zmiana. Nastawienie to bardzo, bardzo wiele.

niedziela, 18 sierpnia 2013

E=mc ... i nie wiem jak zrobić kwadrat

Energia równa się materia. Już trochę czasu o tym wiemy, ale czy sobie to uświadamiamy? Wiedzieć to jedno a uświadomić sobie to drugie. Tak sądzę. Nie zawsze od razu rozumiemy. Czasami słyszymy lub czytamy, rozumiemy konstrukcje logiczną ale nie pojmujemy. Nie zawsze nowe wiadomości wpływają na naszą wyobraźnie  i ogląd rzeczywistości. Ta einstainowska rewelacja zmienia bardzo wiele, jeśli ją sobie uświadomić. Bo skoro energia równa się materia, to wszystko jest...energią. I nagle mistyczne stwierdzenia typu "wszystko jest jednością" nabierają sensu.... Feng shui nie wydaje się takie absurdalne- w końcu "chi" to energia...Nagle nieuzasadnione przeczucia matki, że z jej dzieckiem dzieje się coś złego, są odbiorem wystraszonych myśli. Myśl jest wytworem materii mózgu czyli jest energią.. Żeby jeszcze ta świadomość energii właściwie wykorzystać, ech.. Pomóc np. materii ciała być doskonalszą poprzez właściwą energię.. Ech. 

sobota, 17 sierpnia 2013

Wiatr

Wieje wiatr... Po niebie uciekają resztki małych chmurek... Rwą się.. Błękitne niebo, sierpień udający jeszcze lato, bo wieczory już chłodne... Po raz enty rozsypują się moje myśli i uczucia. Rzucone równie bezładnie jak bierki. Wyciągam mozolnie pojedyncze, oglądam je i próbuje coś z nimi zrobić... Wydaje mi się,że z wiekiem robi się to coraz trudniejsze, coraz więcej energii wymaga "nic nie wiedza", coraz trudniej wychodzić z labiryntu własnych problemów i coraz trudniej się odnaleźć...Zgubiłam się dawno temu, nawet nie potrafię powiedzieć kiedy... Widzę wyraźnie ścieżkę swoich błędów, ciągnie się za mną, nawet jeśli się nie oglądam za siebie... Cofnąć czas, z wiedzą jaką posiadam teraz... Marzenie. Nie wszystko można zacząć od nowa. Można się na nowo odnaleźć, ale biegu niektórych spraw nie da się zmienić. Można zasiąść na zgliszczach własnych decyzji lub ich braku, zapłakać, zaczerpnąć powietrza i zrobić to, co jeszcze da się zrobić, z nadzieją, że znajdziemy w tym jeszcze szczęście...

niedziela, 11 sierpnia 2013

Przeźroczysta

Choćby nie wiem jak mężczyzna był tobą zachwycony, przychodzi taki dzień, gdy stajesz się niewidoczna. Patrzy na ciebie, ale nie widzi cię, choćbyś nie wiem jak wygadała, ubrała się bądź rozebrała. Wszystko jedno, stajesz się elementem jego otoczenia, scenografią, jeszcze jednym obrazem w otoczeniu. Myślami jest gdzie indziej. Czy kocha cię czy tylko pożąda, znikasz. To bardzo przykry moment. I w sumie nie bardzo można coś zrobić. Zwijam się w sobie, staram, mylę się i jest jeszcze gorzej. To prawidłowość. Jak to,że na początku mężczyzna otwiera ci drzwi do samochodu, po jakimś czasie nawet jak jesteś chora nie przyjdzie mu już to do głowy. Gody, gody i po godach.

sobota, 10 sierpnia 2013

Czarna

Dopadła mnie dziś czarna rozpacz. "Dopadła" jest dobrym określeniem. Bo rozpacz potrafi złapać jak napastnik, który podchodzi od tyłu. Jest jak ciemny cień widziany katem oka w szybie wystawowej, podążający jakby za nami. Nagle rozpłakałam się siedząc nad leczo. Nie myśląc wiele, a czując tylko, jakie wszystko jest okropne. Kilka dni przygotowania -trochę lęku o byt, sporo bólu fizycznego, zmęczenie upałem i kilka retrospekcji z podsumowaniem swojej głupoty - to wystarczy do przygotowania przyjęcia czarnej rozpaczy. Po tym solennym rozpłakaniu się, przeszłam w stan łatwiejszy do wytrzymania czyli w otępienie. Bezmyślność bywa zbawienna dla przetrwania.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Zacznijmy od universum

W taki upał jaki dziś mamy, należy skupić na czymś uwagę. Najlepiej na czymś skomplikowanym. Powędrowałam w kosmos razem z filmem na Discovery. W ten sposób poszerzyłam liczbę mało przydatnych w praktycznym świecie informacji o ilości księżyców Jowisza, o tym, że na Ziemi gdzieś pod jej powierzchnia żyją jakieś bakterie czy coś takiego co nie oddychają jak ja tlenem tylko oddychają siarką!  Oczywiście zdążyłam się również niby przestraszyć że uderzy w nas meteoryt-ach jaka cudowna katastrofa!- jak również usiłowałam zrozumieć jak to się dzieje, że po mimo tego Jowisza coś w nas i tak może trafić. I tak dwie godziny. Uwaga od temperatury odwrócona, a jakże tylko głowa zaczęła mnie ciut boleć. Jedność w wielości, wielość w jedności.